
Inspiration Seminars International
ul. Kleczewska 47, 01-826 Warszawa
tel. (22) 834 65 89, fax (22) 834 17 06
e-mail: foley@foley.com.pl
Konto: ISI Ewa Foley, Bank PKO S.A.
I O/W-wa Nr 26124010371111000006938237
2 - 3 października 2010 Warszawa "ŚCIEŻKA WDZIĘCZNEGO SERCA" weekendowy NOWY warsztat Ewy Foley godz. 10 - 18, 370 zł. Miejsce zajęć podamy przy zapisach. Wdzięczność otwiera pełnię życia. Sprawia, że to, co mamy wystarcza. Zamienia opór w akceptację, chaos w porządek, konfuzję w klarowność. Może zamienić posiłek w ucztę, mieszkanie w dom, obcego w przyjaciela. Wdzięczność nadaje sens przeszłości; przynosi pokój do dzisiaj i tworzy wizę jutra. Wdzięczność jest pamięcią serca. Wszystko, co masz teraz w życiu - jest wszystkim, czego potrzebujesz. Ewa Foley o MOCY WDZIĘCZNOŚCI (esej z roku 2000): Wierzę, że prawdziwa wielkość duchowa przejawia się w radości z tego, co się ma, a nie w trosce o to, że się czegoś jeszcze nie ma. Zrozumiałam to wiele lat temu, kiedy po raz kolejny "zamartwiałam" się, że czegoś nie mam. Był to bardzo zwykły poranek. Nic nie wskazywało na to, że tego dnia dokona się zmiana w mojej percepcji, która tak pozytywnie wpłynie na dalsze moje życie. Nagle i zupełnie niespodziewanie doświadczyłam OLŚNIENIA: Im bardziej skupiam się na braku i na tym, czego nie mogę mieć, tym gorzej się czuję i tym bardziej się boję, że "nie starczy"! Uświadomiłam sobie, że jestem emocjonalnie i fizycznie wyczerpana koncentrowaniem się na rzeczach, które chciałabym sobie czy mojemu synowi kupić, lecz nie było mnie na nie stać. Błędne koło. Szalona karuzela "świadomości braku". Wtedy usłyszałam szept mojej duszy: tak naprawdę najbardziej ze wszystkiego pragnę spokoju wewnętrznego. Na szczęście na chwilę się zatrzymałam - na tyle żeby to usłyszeć. W tym momencie zrozumiałam, że to jest najgłębsze pragnienie mojego serca. Pragnienie spokoju wewnętrznego, którego nie mogą zaburzyć okoliczności świata zewnętrznego. Poprosiłam Ducha o pomoc i przewodnictwo, jednocześnie obiecując sobie, że pójdę we wskazanym kierunku. Zrezygnowałam z moich miesięcznych, rocznych i 5-cio letnich planów. W jednej chwili stałam się poszukującym pielgrzymem, badaczem i uczniem życia. Pojechałam na pielgrzymkę do Lourdes. Tam w Pirenejach przyjrzałam się bliżej mojemu życiu. Szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia, bo zobaczyłam jak wiele mam powodów do wdzięczności. W pokorze padłam na kolana w jaskini, gdzie Bernadetta rozmawiała z Matką Boską i zaczęłam żarliwie dziękować za wszystko, co już mam w moim życiu. To była moja pierwsza w życiu modlitwa dziękczynna. Do tej pory ciągle o coś prosiłam. Gorąco przepraszałam Boga i siebie, że tak długo nie doceniałam bogactwa mojego życia. Jak mogłam spodziewać się więcej od Wszechświata, jeżeli nie umiałam docenić tego, co już miałam? Zrobiłam inwentaryzację obfitości mojego życia:
Moja lista rosła:
Oto przyszedł moment, żeby żyć w zgodzie z moimi przekonaniami. Patrząc na swoją długą listę, uświadomiłam sobie, jaka jestem naprawdę bogata. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Dziękuję. Jeśli jedynym słowem, jakim modlisz się przez całe życie jest "dziękuję" - to wystarczy. Zdałam sobie sprawę, że po prostu przechodzę "finansowa czkawkę", która przecież minie. TO MINIE. TO MINIE - powtarzałam w myślach znajdując w tym ukoje-nie. Uświadomiłam też sobie, że moja wartość nie ma nic wspólnego ze stanem mojego konta w banku czy ilością gotówki w portfelu. Twoja też nie. Przypominam to sobie codziennie od tego dnia. Codziennie zaczynam i kończę każdy dzień z modlitwą wdzięczności za moje wspaniałe spełnione życie. Codziennie cieszę się, że żyję, że oddycham, że mogę zrobić dla kogoś coś dobrego, że się uczę, że moja wiedza przydaje się innym ludziom. Codziennie dziękuję za przywilej posiadania ciała i przebywania na tej najpiękniejszej z planet. Dzisiaj rano otrzymałam wiadomość, że zmarła moja ciocia. Ma cztery córki. Moje kuzynki już nie mają mamy. A ja mam i za to jestem głęboko wdzięczna. Niedawno napisałam do mojej mamy list wdzięczności. Potem napisałam list wdzięczności do mojego cudownego taty. Potem napisałam list wdzięczności do mojego syna. Potem napisałam list wdzięczności do mojego życiowego partnera. Dzisiaj:
Od dzisiaj codziennie okaż komuś wdzięczność. Nie zwlekaj, nie czekaj aż będzie za późno. ŚPIESZMY SIĘ KOCHAĆ LUDZI TAK SZYBKO ODCHODZĄ - napisał ks. Twardowski w swoim pięknym wierszu. Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą Jan Twardowski tomik Miłość za Bóg zapłać Jak piszę te słowa w Sydney w mieszkaniu mojej młodszej siostry Gosi zadzwonił telefon. Nie wiem dlaczego go odebrałam - na ogół nie podchodzę do telefonu gdy piszę. Koleżanka mojej siostrzenicy z rozpaczą w glosie powiedziała mi, że właśnie utopił się jej 18-miesieczny synek... Nie wiedziałam, co mam powiedzieć tej młodej kobiecie. Cała moja mądrość życiowa prysła jak mydlana bańka w ułamku sekundy. Po prostu płakałam razem z nią. Zapisałam dzień i godzinę pogrzebu. Obiecałam, że przekażę tę wiadomość mojej siostrzenicy. Po odłożeniu słuchawki na długo zastygłam w bezruchu. Potem na moim domowym ołtarzyku zapaliłam świeczkę i kadzidełko. Pomodliłam się, żeby dusza tego chłopczyka odeszła w spokoju. Piszę te słowa i płaczę. Płaczę razem z matką, która straciła swoje dziecko, płaczę za wszystkie zmarłe tragicznie dzieci, i płaczę też z wdzięczności, że mój synek Maciuś tak pięknie, zdrowo i bezpiecznie mi się wychował. Że żyje, że jest przystojnym inteligentnym młodym mężczyzną pełnym fantazji, poczucia humoru i głębokiej mądrości duchowej. Jestem wdzięczna, że pyskował jako nastolatek, że buntował się i rzucał, że krzyczał i wściekał się na mnie, że budował swoją osobowość na swój sposób i po swojemu. I płaczę z wdzięczności sobie, że jemu na to pozwoliłam. Że nie zadusiłam jego osobowości zakazami, przesadną dyscypliną i moimi obawami o jego bezpieczeństwo. Płaczę z wdzięczności, że życie mu się układa u boku pięknej młodej kobiety. Że kocha i jest kochany. Moje serce jest przepełnione wdzięcznością. Od tamtego sławetnego dnia CODZIENNIE zaczęłam dziękować za wszystko: za uśmiech dziecka na ulicy, za świeżą różę witającą mnie zawsze w domu, za konwalie i maciejki, za słodki zapach włosów mojej siostrzeniczki, za pierwszy łyk naparu ziół o poranku, za upieczonego przez moją mamę indyka, za niedzielne śniadanie, za dźwięki ptaków za oknem, za zapach lasu po deszczu, za słowa "kocham cię" codziennie wieczorem szeptane do ucha. Każdego dnia zaczęłam zauważać momenty autentycznej przyjemności i zadowolenia. Stałam się szczęśliwą i zadowoloną ze swojego życia kobietą. A przecież to wszystko miałam już dawno! Różnica polegała na tym, że umiałam zauważyć i docenić dary każdego dnia. Moc wdzięczności spadła mnie nagle i niespodziewanie. Dziękuję za wszystkie cuda, które codziennie wydarzają się w moim życiu. Dziękuję za wszystkie błogosławieństwa, które do mnie przychodzą. Tak napisałam wiele lat temu na moich karteczkach inspiracji. Nosiłam je przy sobie miesiącami i codziennie czytałam wielokrotnie. Wszystko, co poznałem, uczy mnie wdzięczności dla Stwórcy za to wszystko, czego nie dane mi było poznać. Dzisiaj: Nie dzwonią fanfary, kiedy podejmowane są najważniejsze decyzje twojego życia. Przeznaczenie objawia się w ciszy. Spędź moment w ciszy, po prostu czując wdzięczność. "Przebudzeniem duszy jest wdzięczność Dzisiaj zatem... (Jezeli nie TERAZ to kiedy? jezeli nie TY to KTO.????.....)
POCHWAŁA OCZYSCZA. Wprowadź do swojego życia tę piękną, afirmującą życie zasadę a cuda, na które czekasz, będą ci objawione ku twojemu zdumieniu i wielkiej radości. Zapamiętaj: Polecana płyta CD: Ewa Foley - Wdzięczność (Wyd. ISI, 1995) |